ikona pliku docx

Podejście skoncentrowane na rozwiązaniu notatki

Jest to mój opis rozmowy prowadzonej wg metody skoncentrowanej na rozwiązaniu.


ocena: 4.0, 1
Poniżej zobaczysz niesformatowany początek pliku. Cały plik zajmuje 22,31 kB.


PODEJŚCIE SKONCENTROWANE NA ROZWIĄZANIACH.

Martyna Eron K.P.S.S.

Pani Katarzyna ma 31 lat ma wyższe wykształcenie i dobrą pracę, jest kierowniczką jednego z Katowickich oddziałów dużego banku. W swoim odczuciu zawsze była kobietą przebojową, ciekawą nowych wyzwań i samowystarczalną. W ostatnim czasie zaczęła zauważać, że większość jej znajomych zaczęła zakładać rodziny. Ona natomiast tkwi w związku który wszyscy jej odradzają, przez który zrezygnowała ze szkolenia w Holandii, które zapewniłoby jej awans, ponadto jej parter nie stroni od wszelkiego rodzaju używek, ma nieustanne problemy z płynnością finansową- pani Katarzyna zrezygnowała z wymarzonych wakacji w Tajlandii by pomóc mu spłacić zaległy ZUZ. Związek ten do pewnego czasu dawał jej satysfakcję, jednak w ostatnim czasie sama zaczęła rozumieć że tylko ją ogranicza. Pan Marcin straszy od niej o 3 lat, prowadzi bez sukcesu swoją działalność polegającą na handlu przez Internet i zamiast dążyć do rozwinięcia swojej firmy całe dnie przesypia a wieczory spędza na piciu alkoholu, nie stroni także od damskiego towarzystwa, co pani Kasia odkryła przypadkiem bo na co dzień mieszkają w różnych miastach- pół roku temu było to powodem ich rozstania- krótkotrwałego, bo dała się przekonać, że to więcej się nie powtórzy. Oczywiście sytuacja ta powoduje u Pani Kasi nieustanny stres.

Terapeuta Psr: Witam Pani Kasiu.

Pani Katarzyna: Dzień dobry!

T: Jaki jest cel Pani wizyty?

K: Myślę, że znalazłam się w takim decydującym momencie życia, widzę że ludzi  wokół mnie idą do przodu i robią coś w swoim życiu a ja jestem ciągle sfrustrowana i nieszczęśliwa.  Po prostu brakuje mi sił by się cieszyć szczęściem znajomych czuję raczej gorycz… że nie jest ono moim udziałem.

T: Czyli pani frustracja wynika z braku odczucia szczęścia?

K: Tak… Kiedyś koleżanki stawiały mnie sobie za przykład i mówiły, że robię karierę, podróżuję. Zazdrościły mi, i nie chodzi mi o to, że chcę by były zazdrosne ale teraz czuję, że z tej podziwianej stałam się tą nad którą macha się głową i się współczuje.

T: Co by pan chciał, żeby się zmieniło, jako rezultat przyjścia tutaj?

K: To chyba oczywiste… (westchnienie). Chciałabym odzyskać dawną siebie, być szczęśliwa. Ułożyć sobie życie.

T: Chce pani być dawną sobą, tak?

K: Dokładnie, chce być znowu szczęśliwa…

T: Proszę mi powiedzieć z czego w swoim życiu jest pani dumna, co panią cieszy?

K: (uśmiech) Jestem zadowolona w swojej pracy, lubię ją i czuję się w niej świetnie. W parcy jestem niezależną kobietą sukcesu (śmiech)… Ludzie liczą się z moim zdaniem…

T: Jak udało się pani zajść tak daleko, w tak młodym wieku?

K: (śmiech) No nie w takim młodym, jestem raczej wytrwałą osobą, albo raczej byłam zanim poznałam Marcina, zawsze dążyłam do celu. No i lubię swoją pracę, myślę, że to przede wszystkim sprawiało zawsze że się starałam.

T: Świetnie wytrwałość to zanikająca cecha u młodych ludzi.

K: Dziękuję.

T: Można w takim razie powiedzieć, że osiągnie pani wiele dzięki skoncentrowaniu na celu…

K: Mój tata zawsze tak o mnie mówił… że jestem jak zdalnie sterowany pocisk… (śmiech)

T: Czyj był to pomysł aby pani tu przyszła?

K: Moja koleżanka powiedziała, że pozwoli mi to (przyjście tutaj) ułatwić sobie powrót do siebie. Wiem, że brzmi to nieco patetycznie.

T: Jakby miała Pani umieścić się na skali od 1 do 10 w jakim punkcie znajduje się pani dzisiaj? Gdzie umówmy się 1 to źle 10 to dobrze.

K: (westchnienie) No nie wiem…

T: Spokojnie proszę się nie śpieszyć…

K: Okej, myślę, że zawsze byłam na 10. A w ciągu ostatnich dwóch lat zaczęłam spadać, pomalutku aż do 2.

T: Co sprawiło, że umieściła się pani akurat na 2.

K: Generalnie jest beznadziejnie… Po prostu fatalnie… Jakby nie moja praca i znajomi, z którymi bardzo rzadko się widuję byłoby zero.

T: Tak…?

K: Po prostu Marcin doprowadza mnie do szału, kiedy jestem w Katowicach i się nie widzimy czuję się silna mogłabym spokojnie dać radę sobie bez niego. I o to chodzi daję sobie bez niego radę… a jednocześnie… no nie wiem, potem on dzwoni i z tej pewnej swojej siły i samowystarczalności osoby, którą lubię staję się płaczliwą niezdolną do myślenia małą Kasią. Niepewną siebie, i zbolałą, i to trwa i potem znowu do niego jadę. No i tak w kółko.

T: Czyli czuje się pani nieszczęśliwa w tym związku…

K: Tak!

T: Po czym Pani pozna, że przychodzenie tutaj jest dla Pani użyteczne? Co się zmieni?

K: Jak uda mi się odnaleźć siłę by coś zmienić. Tak, zdecydowanie to będzie sukces, jak nie będę pędzić na każde zawołanie Marcina- to już chyba nie jest miłość tylko uzależnienie.

T: Kiedy miała Pani poczucie, że Pani nadzieje związane z Pańskim życiem są realizowane w większym stopniu niż dziś?

K: Jakieś pół roku temu przyłapałam mojego chłopaka z inną dziewczyną, w łóżku- nie było mowy by mógł się wyłgać. Do tego podejrzewałam , że coś go z nią łączy już dłuższy raz, przyrzekał potem że to było jednorazowe a on żałuje, że tego nie zrobi i właściwie nie wierząc mu dałam się złapać. W każdym razie wtedy przez jakiś miesiąc, coś koło tego… wtedy się nie widywaliśmy. I było naprawdę dobrze…ale… (westchnienie)

To tylko początek pliku. Cały plik zajmuje 22,31 kB. Pobierz całą treść w pliku.

Podziel się

Komentarze (0)

Czy wiesz, że...

... dajemy Ci 100% gwarancję satysfakcji. Jeśli nie będziesz zadowolony z materiałów zwrócimy Ci pieniądze za SMS!